niedziela, 25 sierpnia 2019

Rozdział 2

Najedzona i ubrana w ciemne rurki i luźną białą bluzkę na krótki rękaw , wiązałam właśnie sznurówki od moich czarnych trampek . Krzyknęłam jeszcze w korytarzu , że już idę , wyszłam z domu gdzie czekała na mnie już Klara . Była ubrana w bordowe legginsy i dłuższą beżową bluzkę rękawkiem do łokcia i kremowe baletki.
         -to co gotowa na podbój zamku rodziny Dewour?- spytała z poważną miną
         -ależ oczywiście rudzielcu – zaśmiałam się wraz z nią . Cóż moja przyjaciółka była bardzo podekscytowana,  gdyż wierzyła w te wszystkie miłosne książki o wampirach  i ludziach , że taka historia przydarzy  się właśnie jej. Tylko,że  to nierealne.
        Minęliśmy po drodze jednego wampira który siedział pod drzewem i patrzył na bramę do szkoły , gdzie zrobiło się zbiegowisko ponad dwudziestu uczniów . W naszej klasie było 13 dziewczyn i 9 chłopaków. Także zawsze nauczyciele żartowali , że to jest żeńska klasa , bo przeważnie w klasach dominowali chłopacy . Stanęliśmy razem z Andżeliką i Laurą , z którymi także dobrze się dogadywaliśmy . Andżelika była najwyższa ze wszystkich dziewczyn , gdyż mierzyła 175 cm a ja zaledwie 167cm , nosiła okulary w których wyglądała naprawdę rewelacyjnie , na to miała grzywkę ściętą do brwi , a kolor włosów miała brązowy przeplatany z jasnymi pasmami blond farby .
        Laura była w moim wzroście i uwielbiała wszystko co jest kolorowe , może dlatego , że zawsze miała coś kolorowego na sobie . Teraz była ubrana w  ciemnoróżowe jeansy i białą z żółtymi rękawkami bluzkę .
     -jestem ciekawa jak tam jest , czy skradnę serce jakiemuś wampirkowi – usłyszeliśmy rozmarzony   głos Alex .
      Alex Corell to typowa blondynka , z drapieżnym pazurem , od zawsze malowała się aby wyglądać na starszą . Podkreślała to przez mocno pomalowane oczy , usta i dużą ilość fluidu z pudrem na twarzy. Jedynie można było by pozazdrościć jej figury , którą miała jak modelka . Chude nogi , płaski brzuch i w ogóle była najchudszą dziewczyną w szkole, przez swoje zamiłowanie do diety liczącej 1000kcal dziennie , nie wiem jak ona może wytrzymać cały dzień z taką małą porcją jedzenia. Zawsze wmawiała wszystkim , że chciałaby być wampirem i żyć wiecznie młodą . Choć z jej charakterem  to nie wiem czy ktoś  odważyłby się spędzić  z nią wieczność.
    -tyle podkładu  nawaliłaś , że nie zauważą że jesteś człowiekiem –zaśmiał się Brian a wraz  z nim  reszta chłopaków i dziewczyn
     -bardzo śmieszne Brian , ja przynajmniej chce wyglądać jakoś ,a nie jak te bezguścia- i spojrzała na nas
    -trzymajcie mnie bo jej zaraz przywalę – szepnęła Andżelika , przez co zaśmiałam się co nie uszło uwadze blondwłosej
   -a ty z czego się śmiejesz Oswald , spójrz na siebie i koleżanki jesteście siebie warte – i zarzuciła włosami oddalając się ze swoimi trzema przyjaciółeczkami , które nawet przefarbowały włosy by się do niej upodobnić
   -jak ona mnie wkurza-wycedziła Klara-niech ją tam w tym zamku gdzieś zamkną –dodała.
   Podeszła do nas pani Isabelle i zaczęła nas liczyć czy się zgadza liczba uczniów 22.  I spojrzała na zegarek , potem na nas i rzekła
    -jesteśmy gotowi – a tuż za nią znikąd pojawił się ciemnowłosy mężczyzna . Był bardzo wysoki w czarnym płaszczu do ziemi
    -ruszamy- powiedział bez zbędnych emocji i ruszył pewnym krokiem w drogę zamku
    -pani profesor , kto to – zapytał Simon cicho
    -to jest..-ale nie zdążyła odpowiedzieć , gdyż wyprzedziła ją postać przed nami
    -Lucjusz , drugi stopień gwardii królewskiej –odpowiedział chłodno
   No proszę , taki chłód poczułam od jego słów , no ale cóż może nie każdy wampir jest taki zimny  i straszny jak go się opisuje. Nikt się nie odzywał do końca drogi , szliśmy w milczeniu przez ponad 10 minut , powiedzmy szczerze dość szybkim krokiem . Nagle stanął prostując się i odwracając przodem do nas powiedział stanowczo
    -kłaniacie się , mówicie Wasza Wysokość , nie pytacie się bez pozwolenia i nie oddalać się
    Przytaknęliśmy głowami ,  a on otworzył drzwi w bramie i ruszyliśmy za nim  .  Znajdowaliśmy się na dziedzińcu ,  a naprzeciw nas wielki stary zamek z kilkoma wieżami i setkami okien . Wokół nas było pełno zieleni , niby bezpiecznie ale w końcu człowiek jest wśród wampirów , no cóż z obawami ruszyliśmy za Lucjuszem .
    Weszliśmy do środka zamku , wnętrze było starodawne , z resztą nie dziwię się z tego co wiadomo oni mieli po parę setek lat.
   -idziemy – burknął , i wchodziliśmy do góry po schodach , na których zarzucony był długi czarno czerwony dywan .
      Zaprowadził nas przez wielkie drzwi , niczym wrota i otworzył je , po czym weszliśmy do środka , znajdowaliśmy się prawdopodobnie w Sali tronowej gdyż pomieszczenie było długie , i szerokie , na końcu siedziała kobieta była blada , ale w miarę młoda , miała na sobie długą czarną suknię i ciemne spięte włosy w koka . Wstała i w mgnieniu oka wampir Lucjusz jak i pozostałe wampiry a było ich dwóch obok niej uklękli . Nie wiedzieliśmy co zrobić ,  nasza wychowawczyni także uklękła ale zaraz przed nią pojawiła się ona i łapiąc za ramiona podniosła .
   -wstań Isabelle ,przecież mamy ich oprowadzić i pokazać jak żyjemy –powiedziała miło –chodźcie śmiało. Podeszliśmy do niej bliżej , Lucjusz już gdzieś wyszedł wcześniej kłaniając się w jej stronę a pozostała dwójka przy tronie już stała wyprostowana
     -Samuel i Jasper , zostawcie nas – ci także po ukłonieniu się wyszli i dodała –nazywam się Sophia Dewour i witam was w moim zamku ,  najpierw chcę was upewnić że nic wam się nie stanie , nie ma się czego bać –mówiła to z takim przekonaniem że chyba każdy z nas uśmiechnął się w jej kierunku.   –znajdujemy się teraz w Sali tronowej gdzie zwołuję tutaj posiedzenia wampirów   , ale spokojnie nie wszystkie sale są takie opustoszałe , chodźcie za mną-dodała i  wyszliśmy z Sali  .
    Zwiedziliśmy chyba każdy zakamarek tego zamku , począwszy od Sali balowej  , która była chyba największa ,a skończywszy na jakimś pokoju gdzie było zimno i były lodówki , ale później wyjaśniła że to tam właśnie przechowywana jest nasza krew . Andżelika szepnęła do mnie
    -tutaj jest chyba z 500 pomieszczeń
    -225 dokładnie –zaśmiała się – jako wampiry też musimy oczywiście przebywać w pokojach , ale przyspieszając wasze pytanie , dodam że w trumnach nie śpimy
    -to wy śpicie ?-zapytał się Chris
     -śpimy gdy jesteśmy wyczerpani , lub na głodówce bez krwi – powiedziała .
     Nogi mnie już bolały bo normalnie to człowiek , nie wchodzi na piąte piętro ,
     -to teraz zejdźmy do Sali balowej i postaram odpowiedzieć się na wasze pytania .
 Przez całą wycieczkę mijaliśmy wampiry ,a to straszniejsze a to mniej , młodsze z twarzy lub starsze . Gdy weszliśmy do środka ona nagle klasnęła w dłonie i powiedziała przyjaźnie i z entuzjazmem
     -aby polepszyć nasze stosunki z wami , urządzę bal , co wy na to?- spytała
     -sądzę że to będzie wspaniały pomysł w końcu może bezguścia założą sukienki –burknęła Alex
     -ej licz się ze słowami – krzyknęła Laura
     -bo coś ci się stanie – powiedział jakiś chłodny głos , że aż ciarki na plecach mi wyszły
           Obróciliśmy się do drzwi skąd dobiegł nas głos , a tam oparty o jeden ze skrzydeł drzwi stał w białej koszuli , czarnych spodniach , w kruczoczarnych włosach ułożonych w nieładzie , młody chłopak , blady , dobrze umięśniony gdyż jego koszula była opięta na torsie,nie mógł mieć więcej  niż 26 lat , lecz co ja myśle to wampir , i napewno ma o wiele  więcej. Wydawał sie  naprawdę przystojny , a co ja mówię on naprawdę był taki , az dziwne że w takim wieku  chciał się przemienić.
      -Victor co ty tu robisz?-spytała królowa , a już po chwili go nie było , odwróciło głowę 22 osoby z panią Fitz ,a obok królowej on tam stał
      -tak mnie witasz mamo – ostatnie słowo tak wyraźnie zaakcentował – tyle lat mnie nie widziałaś , a tak  się  zwracasz tylko - dziwne to , czy to naprawdę  jej syn, tylko że wampiry nie mogą mieć dzieci  , chyba że to prawda co mówił mi dziadek że został poczęty dzięki magii. Ale właściwie  to nikt jakoś nie szukał więcej  informacji  , bo niby kogo by zapytać o prawde.
     -synu , to nasi dawcy krwi , ci najmłodsi – powiedziała ze spokojem – witaj - i przytuliła go , co odwzajemnił
       -musisz obudzić  gwardzistów i ich wywalić nie chcieli mnie wpuścić
     Zbliżył się do nas a my nie mogliśmy się nawet ruszyć , jego matka stała tak spokojnie , chodź z pewną obawą w oczach co zrobi .
      -to kto mnie pożywi – bardziej zastanowił się i ruszył na nas , aż zaczęłam się bać , wraz z chyba resztą, nie dosyć że stałam pierwsza wraz z innymi osobami , to bałam się jeszcze bardziej
     -weź ją –krzyknęła Alex i poczułam mocne popchnięcie mnie w plecy tak że upadłam na kolana dobre dwa metry przed resztą , ale parę kroków przed nim  . Jest pięknie , pomyślałam. Klęczę na ziemi i zaraz będę  pożywieniem , przełknęłam ślinę czekając co nastąpi .
        Podniosłam głowę , a on kucnął przy mnie ,spojrzał w moje oczy które były teraz przepełnione strachem ,jednak było w tym coś innego , czarność która biła z oczu z chwilą uległa  zmianie i pojawiła się barwa brązowych tęczówek . To było  coś nadzwyczajnego , jakby zmiana zachowania ze złego na lepsze  . Nie bałam sie już tak bardzo,  jakby mówił do mnie w myślach   - nie bój się
Victor wstał , wyciągnął  swoją rękę w moim kierunku abym ją pochwyciła i wstała . Nie wiem z jakiego powodu tak uczyniłam , złapałam jego rękę która była tak strasznie zimna , wstałam szybko , ale on złapał mnie  za drugą i przyciągnął bliżej siebie , musiałam podnieść głowę do góry , był nawet wyższy od Briana Smitha , który miał 180 cm . Patrzył mi prosto w oczy , a ja w jego , czas jakby się zatrzymał w miejscu , widziałam w jego oczach wyższość , ale także coś co przyciągało mnie, by jeszcze zostać nie iść nigdzie.
     -Victor , co ty robisz?-zapytała agresywnie królowa
      -mamo , wiesz dobrze , że w jednej sekundzie mógłbym skręcić jej kark , porwać , albo zrobić tutaj rzeź – odpowiedział pewnie , wciąż bacznie przyglądając się mi , nagle obrócił  mnie , tak że plecami dotykałam jego klatki piersiowej , jego ręce obejmowały moje ramiona , zobaczyłam strach w oczach mojej klasy jak i nauczycielki , ale właściwie nie bałam się  , byłam  tylko zaskoczona takim obrotem sprawy , nie spodziewałam  się  tego –zobacz Katerine jakich masz bohaterskich przyjaciół , nie ładnie chłopcy i wy nazywacie się mężczyznami –zacmokał , a ja aż zastygłam bo skąd zna moje imię  , jego oddech czułam wokół szyi gdy się pochylał , zaciągnął  się nosem , potem wypuścił mnie , spojrzałam na niego , i po prostu mi mrugnął , potem odwrócił się do matki i podniósł ręce w geście obronnym – przecież nic nie zrobiłem
    Koło mnie pojawiła się królowa
    -nic ci nie jest , przepraszam za niego- powiedziała dotykając moich ramion
     -nic – szepnęłam
     -to chyba koniec wycieczki , Lucjusz wyprowadź ich –i pojawił się przed nią
    -tak jest wasza wysokość – i ukłonił się , spoglądając na Victora którego się nie spodziewał i wyszliśmy z Lucjuszem z zamku ,wszyscy byliśmy w szoku po tym co się stało , a zwłaszcza że jej syn wrócił , a nikt z nas nie wiedział co się z nim stało , jeszcze chwilę  temu bałam się  że mogłam stracić życie i nie spotkać już więcej mamy , taty oraz Klary , a teraz  z chęcią  dowiedziałabym się  kim on tak naprawdę  jest .Po ochłonięciu z zaistniałej sytuacji pani Fitz rozporządziła rozejście się do domów po wcześniejszym spytaniu się czy aby mi nic nie jest,po zatwierdzeniu że nic mi nie jest i że nadal żyję , ruszyłam do domu wraz z rudowłosą
    -tak strasznie się bałam Kate  , że cię stracę – powiedziała i objęła mnie mocno , przytulając do siebie
    -ja też się bałam
    -ale przyznasz że jest wprost nieziemsko przystojny , i ten jego stanowczy  głos – powiedziała
    -no jest , ale zastanawia mnie , skąd zna moje imię
    -to wampir , może czyta w myślach tak jak jego ojciec – powiedziała wzdrygając ramionami
    -możliwe – odetchnęłam widząc mój dom – tylko błagam nie mów nic o tym moim rodzicom , nie chce by się bali – powiedziałam spokojnie.
  -masz moje słowo , a teraz pa pa , do jutra- cmoknęła mnie w policzek po czym pomachała mi i poszła do domu . Naciskam klamkę i wchodzę do środka , krzyczę
     -wróciłam - i kieruję się w stronę kuchni . Odetchnęłam głęboko , i uspokajając się usiadłam do stołu , czekając aż mama nałoży mi trochę zapiekanki , napotkałam pytający wzrok ojca i już wiedziałam że czeka mnie opowiadanie , jak było u królowej .

.............
Witam , prosze zostawiać linki  do swoich blogów , może jakiś mi sie spodoba i będę  stałym czytelnikiem :-)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz