- mamo dużo pobiorą mi tej krwi?-
- jeden woreczek , to nic takiego , nawet nie poczujesz a już będzie po wszystkim , to 200 ml tylko - powiedziała mama spokojnie idąc ze mną - no i w sumie dostaniesz czekoladę - i już wiedziała czym może mi dodać otuchy. Idąc tak zastanawiałam się że te ich prawo jest jakieś dziwne , jak pytałam się taty czemu tymi wampirami no i powiedzmy nami czyli ludźmi rządzi kobieta , a nie mężczyzna . Zawsze unikał tego tematu , odpowiadając że on jej dał rządzenie za krzywdy które jej wyrządził , a pytając się gdzie teraz jest jej mąż , ciągle słyszałam to samo , nie powinno cię to interesować , jest daleko stąd.
- a mamo , widziałaś już kiedyś królową ?- byłam strasznie ciekawa jak wygląda , bo z wielu opisów , które ludzie mówią , to jest piękna i wiecznie młoda .
Chociaż już parę razy miałam do czynienia z wampirem , bo chodzą sobie wśród nas , ale można ich łatwo odróżnić , przez elegancki strój , zawsze chodzą w ciemnych ubraniach a kobiety przeważnie też w takich kolorów . Są bladzi , choć na słońcu mogą przebywać .Pamiętam jak raz z Klarą opalaliśmy się w parku na kocach co akurat , było tak strasznie duszno i gorąco , to podeszła do nas jedna kobieta wampir , która pozazdrościła nam naszej skóry , że jesteśmy opalone a ona na zawsze będzie blada. Z jednej strony mają dobrze , bo przynajmniej nie jest im zimno jak pada śnieg i jest mróz
- widziałam ją , jest naprawdę piękną kobietą , zwarzywszy na tyle setek lat ile ma to nie ma zmarszczek jak ja –mama zaśmiała się , a ja z nią
- A są pokojowo do nas nastawieni?- tak wiem zadałam głupie pytanie
-no cóż , jeżeli nie wchodzisz im w drogę i nie sprzeciwiasz się , to nie zrobią ci krzywdy -powiedziała - a kim jest Victor ? -Wtedy mama nagle stanęła i odwróciła głowę na mnie
- to syn Arona i Sophii , nikt nie wie gdzie jest i tyle powinno ci wystarczyć . A teraz chodź- powiedziała szybko i pociągnęła mnie za rękę .
O nic więcej się nie pytałam , najwidoczniej nie ma co do gadania o tym Victorze , i doszliśmy w końcu do szpitala gdzie miałam oddać krew. Do końca dnia siedziałam z rodzicami w domu , a potem poszłam spać gdyż jutro do szkoły .
Wstałam , umyłam się i ubrałam zjadłam śniadanie . Pożegnałam się z mamą która wychodzi później do pracy . I wyszłam z domu , na dworze było w miarę ciepło , a za mną czekała już Klara z którą się przywitałam . Miała do mnie po drodze , gdyż mieszkała zaledwie 6 domów dalej ode mnie . Całą drogę do domu gadaliśmy o pierwszym pobraniu krwi , ona miała przedwczoraj a ja wczoraj pobieraną. Do szkoły doszliśmy w 20 minut. Minęłam się na wejściu z Davidem , z którym kiedyś się przyjaźniłam , ale on chciał czegoś więcej i doszedł do wniosku że nie będziemy się dalej przyjaźnić bo on czekał na cos więcej z mojej strony , no cóż mówi się trudno. Teraz mam Klarę , z którą jesteśmy jak siostry , prawie wszystko robimy razem no i mamy tego samego wroga , który nas nie lubi jak i reszty szkoły czyli blondwłosą dziewczynę Alex Corell , która chodzi z nami do klasy . Kiedyś była w miarę do wytrzymania , ale kiedy jej rodzice dostali lepszą pracę to życie wywróciło jej się do góry , a to znaczy że prawdopodobnie rodzice są tak zajęci że nie mają dla niej czasu a ona wyżywa się w szkole na wszystkich , ale odpuściła sobie nas od początku drugiej klasy , bo nie zwracaliśmy na nią uwagi , teraz uprzykrza życie pierwszakom . No cóż takie życie ...
-Kate chodź jeszcze ze mną do szafki , bo zostawiłam tam historię a mamy ją drugą - no cóż cała Klara , zawsze na ostatnią chwile jej się przypomni że miała iść do szafki .
Doszliśmy na pierwsze piętro po podręcznik i zeszyt , by potem zejść znowu na parter na pierwszą lekcję , która zacznie się za 4 minuty . Nasza klasa już tam była w całości , razem z nami , tylko nie było Eryka który zachorował na anginę i dopiero wróci w następnym tygodniu . Eryk to taki prymusek , który wszystko zawsze musi wiedzieć więcej od pozostałych , nie powiem że nie korzystałam z jego pomocy jak tłumaczył mi równania trygonometryczne z matematyki której za bardzo nie rozumiałam .
-patrz kto się na ciebie patrzy przy sali 009-szepnęła Klara
A ja już wiedziałam że chodzi o Davida , zawsze w poniedziałki mieliśmy koło siebie pierwszą lekcję , ja miałam w 011 a on 009
-Klara daj spokój , ja nic do niego nie mam , ale mógłby się czasami odezwać , chociaż proste cześć by wystarczyło , no przecież to że nie odwzajemniam jego uczuć nie znaczy że nie możemy być znowu znajomymi - powiedziałam
I zadzwonił dzwonek , a wraz z nim szła już do nas nasza wychowawczyni Isabell Fritz , która jako jedyna z tak wielu nauczycieli była w stanie porozmawiać normalnie z uczniami , miała prawie 52 lata , i można było stwierdzić że jest naszą kochaną babcią , która wysłucha . Weszliśmy do klasy i od razu usiadłam w trzeciej ławce od biurka z rudowłosą Duncan , z którą przyjaźnie się praktycznie od dziecka . Była tak naprawdę blondynką , ale po wielu akcjach z Alex , przefarbowała włosy , oczywiście to ja musiałam jej nakładać farbę na włosy .
-Dobrze , także zacznijmy od obecności - i zaczęła nauczycielka sprawdzać obecność , zaznaczając że brakuje tylko Eryka . - mam dla was dobrą wiadomość , albo i złą , to zależy jak ją przyjmiecie -i zaczęła chodzić po klasie między ławkami
-stało się coś pani profesor , śmiało niech pani wali prosto w mostu - powiedział Brian Cain , który był naszym takim klasowym kabareciarzem
-dobrze panie Cain , nie owijając w bawełnę , mamy wycieczkę na cały dzień - oznajmiła
Aż wszyscy jak jeden chór krzyknęliśmy -Hura!!!
-a dokąd ?- spytała Ann
-odwiedzamy zamek rodziny Dewour jutro - odpowiedziała ze spokojem
-w końcu zobaczymy jak mieszkają , może śpią w trumnach - zażartował Brian
Całą lekcję rozmawialiśmy o naszej wizycie , zapewniała nas że nic nam się nie stanie , gdyż sama królowa wstawia się za nami , zapewniając że nie wolno wampirom nas zaatakować . Dzień minął nam szybko , aż w końcu pożegnałam się z Klarą przed moim domem i weszłam do domu czując już w progu perfum taty , który roznosił się po korytarzu .
-wróciłam ! -krzyknęłam , weszłam do kuchni , gdzie zobaczyłam już mamę i tatę którzy jedli zupę z przedwczoraj
-jak w szkole - zapytała mama , kiedy to nalewałam sobie zupę na talerz . Był to rosół z makaronem własnej roboty
-normalnie, jutro mamy mieć wycieczkę do zamku królowej - powiedziałam biorąc do ust łyżkę z zupą
-ale nic wam tam nie będzie grozić ?- zmartwił się tata
-pani Fritz powiedziała , że królowa daje nam słowo że nas nie zaatakują -uśmiechnęłam się do nich pięknie i resztę obiadu jedliśmy w ciszy
Odłożyłam talerz do zmywarki , i odwróciłam się wychodząc z kuchni
-idę do siebie - i zwinąwszy z korytarza torbę z książkami w pokonując schody na piętro , weszłam do pokoju rzucając torbę na łóżko
. Spojrzałam na zegarek wiszący na ścianie , wskazywał 16:13 . Wypakowałam książki i siadając do biurka zaczęłam robić zadania z dzisiaj , abym nie musiała ich później robić . Skończyłam zadania z dzisiaj i na środę przed 20:00 , jak mama przyniosła mi do pokoju dwie kanapeczki z pomidorem i ogórkiem , wraz z herbatą cytrynową moją ulubioną . Zjadłam wszystko , a potem schowałam książki na półki i zgarnęłam z szafy piżamę , szybko dosyć się umyłam i wskoczyłam pod cieplutką kołdrę aby odpłynąć w krainę snów. Z rozmyśleniem o jutrzejszym dniu u królowej wampirów.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz