-to co gotowa na podbój zamku rodziny Dewour?- spytała z poważną miną
-ależ oczywiście rudzielcu – zaśmiałam się wraz z nią . Cóż moja przyjaciółka była bardzo podekscytowana, gdyż wierzyła w te wszystkie miłosne książki o wampirach i ludziach , że taka historia przydarzy się właśnie jej. Tylko,że to nierealne.
Minęliśmy po drodze jednego wampira który siedział pod drzewem i patrzył na bramę do szkoły , gdzie zrobiło się zbiegowisko ponad dwudziestu uczniów . W naszej klasie było 13 dziewczyn i 9 chłopaków. Także zawsze nauczyciele żartowali , że to jest żeńska klasa , bo przeważnie w klasach dominowali chłopacy . Stanęliśmy razem z Andżeliką i Laurą , z którymi także dobrze się dogadywaliśmy . Andżelika była najwyższa ze wszystkich dziewczyn , gdyż mierzyła 175 cm a ja zaledwie 167cm , nosiła okulary w których wyglądała naprawdę rewelacyjnie , na to miała grzywkę ściętą do brwi , a kolor włosów miała brązowy przeplatany z jasnymi pasmami blond farby .
Laura była w moim wzroście i uwielbiała wszystko co jest kolorowe , może dlatego , że zawsze miała coś kolorowego na sobie . Teraz była ubrana w ciemnoróżowe jeansy i białą z żółtymi rękawkami bluzkę .
-jestem ciekawa jak tam jest , czy skradnę serce jakiemuś wampirkowi – usłyszeliśmy rozmarzony głos Alex .
Alex Corell to typowa blondynka , z drapieżnym pazurem , od zawsze malowała się aby wyglądać na starszą . Podkreślała to przez mocno pomalowane oczy , usta i dużą ilość fluidu z pudrem na twarzy. Jedynie można było by pozazdrościć jej figury , którą miała jak modelka . Chude nogi , płaski brzuch i w ogóle była najchudszą dziewczyną w szkole, przez swoje zamiłowanie do diety liczącej 1000kcal dziennie , nie wiem jak ona może wytrzymać cały dzień z taką małą porcją jedzenia. Zawsze wmawiała wszystkim , że chciałaby być wampirem i żyć wiecznie młodą . Choć z jej charakterem to nie wiem czy ktoś odważyłby się spędzić z nią wieczność.
-tyle podkładu nawaliłaś , że nie zauważą że jesteś człowiekiem –zaśmiał się Brian a wraz z nim reszta chłopaków i dziewczyn
-bardzo śmieszne Brian , ja przynajmniej chce wyglądać jakoś ,a nie jak te bezguścia- i spojrzała na nas
-trzymajcie mnie bo jej zaraz przywalę – szepnęła Andżelika , przez co zaśmiałam się co nie uszło uwadze blondwłosej
-a ty z czego się śmiejesz Oswald , spójrz na siebie i koleżanki jesteście siebie warte – i zarzuciła włosami oddalając się ze swoimi trzema przyjaciółeczkami , które nawet przefarbowały włosy by się do niej upodobnić
-jak ona mnie wkurza-wycedziła Klara-niech ją tam w tym zamku gdzieś zamkną –dodała.
Podeszła do nas pani Isabelle i zaczęła nas liczyć czy się zgadza liczba uczniów 22. I spojrzała na zegarek , potem na nas i rzekła
-jesteśmy gotowi – a tuż za nią znikąd pojawił się ciemnowłosy mężczyzna . Był bardzo wysoki w czarnym płaszczu do ziemi
-ruszamy- powiedział bez zbędnych emocji i ruszył pewnym krokiem w drogę zamku
-pani profesor , kto to – zapytał Simon cicho
-to jest..-ale nie zdążyła odpowiedzieć , gdyż wyprzedziła ją postać przed nami
-Lucjusz , drugi stopień gwardii królewskiej –odpowiedział chłodno
No proszę , taki chłód poczułam od jego słów , no ale cóż może nie każdy wampir jest taki zimny i straszny jak go się opisuje. Nikt się nie odzywał do końca drogi , szliśmy w milczeniu przez ponad 10 minut , powiedzmy szczerze dość szybkim krokiem . Nagle stanął prostując się i odwracając przodem do nas powiedział stanowczo
-kłaniacie się , mówicie Wasza Wysokość , nie pytacie się bez pozwolenia i nie oddalać się
Przytaknęliśmy głowami , a on otworzył drzwi w bramie i ruszyliśmy za nim . Znajdowaliśmy się na dziedzińcu , a naprzeciw nas wielki stary zamek z kilkoma wieżami i setkami okien . Wokół nas było pełno zieleni , niby bezpiecznie ale w końcu człowiek jest wśród wampirów , no cóż z obawami ruszyliśmy za Lucjuszem .
Weszliśmy do środka zamku , wnętrze było starodawne , z resztą nie dziwię się z tego co wiadomo oni mieli po parę setek lat.
-idziemy – burknął , i wchodziliśmy do góry po schodach , na których zarzucony był długi czarno czerwony dywan .
Zaprowadził nas przez wielkie drzwi , niczym wrota i otworzył je , po czym weszliśmy do środka , znajdowaliśmy się prawdopodobnie w Sali tronowej gdyż pomieszczenie było długie , i szerokie , na końcu siedziała kobieta była blada , ale w miarę młoda , miała na sobie długą czarną suknię i ciemne spięte włosy w koka . Wstała i w mgnieniu oka wampir Lucjusz jak i pozostałe wampiry a było ich dwóch obok niej uklękli . Nie wiedzieliśmy co zrobić , nasza wychowawczyni także uklękła ale zaraz przed nią pojawiła się ona i łapiąc za ramiona podniosła .
-wstań Isabelle ,przecież mamy ich oprowadzić i pokazać jak żyjemy –powiedziała miło –chodźcie śmiało. Podeszliśmy do niej bliżej , Lucjusz już gdzieś wyszedł wcześniej kłaniając się w jej stronę a pozostała dwójka przy tronie już stała wyprostowana
-Samuel i Jasper , zostawcie nas – ci także po ukłonieniu się wyszli i dodała –nazywam się Sophia Dewour i witam was w moim zamku , najpierw chcę was upewnić że nic wam się nie stanie , nie ma się czego bać –mówiła to z takim przekonaniem że chyba każdy z nas uśmiechnął się w jej kierunku. –znajdujemy się teraz w Sali tronowej gdzie zwołuję tutaj posiedzenia wampirów , ale spokojnie nie wszystkie sale są takie opustoszałe , chodźcie za mną-dodała i wyszliśmy z Sali .
Zwiedziliśmy chyba każdy zakamarek tego zamku , począwszy od Sali balowej , która była chyba największa ,a skończywszy na jakimś pokoju gdzie było zimno i były lodówki , ale później wyjaśniła że to tam właśnie przechowywana jest nasza krew . Andżelika szepnęła do mnie
-tutaj jest chyba z 500 pomieszczeń
-225 dokładnie –zaśmiała się – jako wampiry też musimy oczywiście przebywać w pokojach , ale przyspieszając wasze pytanie , dodam że w trumnach nie śpimy
-to wy śpicie ?-zapytał się Chris
-śpimy gdy jesteśmy wyczerpani , lub na głodówce bez krwi – powiedziała .
Nogi mnie już bolały bo normalnie to człowiek , nie wchodzi na piąte piętro ,
-to teraz zejdźmy do Sali balowej i postaram odpowiedzieć się na wasze pytania .
Przez całą wycieczkę mijaliśmy wampiry ,a to straszniejsze a to mniej , młodsze z twarzy lub starsze . Gdy weszliśmy do środka ona nagle klasnęła w dłonie i powiedziała przyjaźnie i z entuzjazmem
-aby polepszyć nasze stosunki z wami , urządzę bal , co wy na to?- spytała
-sądzę że to będzie wspaniały pomysł w końcu może bezguścia założą sukienki –burknęła Alex
-ej licz się ze słowami – krzyknęła Laura
-bo coś ci się stanie – powiedział jakiś chłodny głos , że aż ciarki na plecach mi wyszły
Obróciliśmy się do drzwi skąd dobiegł nas głos , a tam oparty o jeden ze skrzydeł drzwi stał w białej koszuli , czarnych spodniach , w kruczoczarnych włosach ułożonych w nieładzie , młody chłopak , blady , dobrze umięśniony gdyż jego koszula była opięta na torsie,nie mógł mieć więcej niż 26 lat , lecz co ja myśle to wampir , i napewno ma o wiele więcej. Wydawał sie naprawdę przystojny , a co ja mówię on naprawdę był taki , az dziwne że w takim wieku chciał się przemienić.
-Victor co ty tu robisz?-spytała królowa , a już po chwili go nie było , odwróciło głowę 22 osoby z panią Fitz ,a obok królowej on tam stał
-tak mnie witasz mamo – ostatnie słowo tak wyraźnie zaakcentował – tyle lat mnie nie widziałaś , a tak się zwracasz tylko - dziwne to , czy to naprawdę jej syn, tylko że wampiry nie mogą mieć dzieci , chyba że to prawda co mówił mi dziadek że został poczęty dzięki magii. Ale właściwie to nikt jakoś nie szukał więcej informacji , bo niby kogo by zapytać o prawde.
-synu , to nasi dawcy krwi , ci najmłodsi – powiedziała ze spokojem – witaj - i przytuliła go , co odwzajemnił
-musisz obudzić gwardzistów i ich wywalić nie chcieli mnie wpuścić
Zbliżył się do nas a my nie mogliśmy się nawet ruszyć , jego matka stała tak spokojnie , chodź z pewną obawą w oczach co zrobi .
-to kto mnie pożywi – bardziej zastanowił się i ruszył na nas , aż zaczęłam się bać , wraz z chyba resztą, nie dosyć że stałam pierwsza wraz z innymi osobami , to bałam się jeszcze bardziej
-weź ją –krzyknęła Alex i poczułam mocne popchnięcie mnie w plecy tak że upadłam na kolana dobre dwa metry przed resztą , ale parę kroków przed nim . Jest pięknie , pomyślałam. Klęczę na ziemi i zaraz będę pożywieniem , przełknęłam ślinę czekając co nastąpi .
Podniosłam głowę , a on kucnął przy mnie ,spojrzał w moje oczy które były teraz przepełnione strachem ,jednak było w tym coś innego , czarność która biła z oczu z chwilą uległa zmianie i pojawiła się barwa brązowych tęczówek . To było coś nadzwyczajnego , jakby zmiana zachowania ze złego na lepsze . Nie bałam sie już tak bardzo, jakby mówił do mnie w myślach - nie bój się
Victor wstał , wyciągnął swoją rękę w moim kierunku abym ją pochwyciła i wstała . Nie wiem z jakiego powodu tak uczyniłam , złapałam jego rękę która była tak strasznie zimna , wstałam szybko , ale on złapał mnie za drugą i przyciągnął bliżej siebie , musiałam podnieść głowę do góry , był nawet wyższy od Briana Smitha , który miał 180 cm . Patrzył mi prosto w oczy , a ja w jego , czas jakby się zatrzymał w miejscu , widziałam w jego oczach wyższość , ale także coś co przyciągało mnie, by jeszcze zostać nie iść nigdzie.
-Victor , co ty robisz?-zapytała agresywnie królowa
-mamo , wiesz dobrze , że w jednej sekundzie mógłbym skręcić jej kark , porwać , albo zrobić tutaj rzeź – odpowiedział pewnie , wciąż bacznie przyglądając się mi , nagle obrócił mnie , tak że plecami dotykałam jego klatki piersiowej , jego ręce obejmowały moje ramiona , zobaczyłam strach w oczach mojej klasy jak i nauczycielki , ale właściwie nie bałam się , byłam tylko zaskoczona takim obrotem sprawy , nie spodziewałam się tego –zobacz Katerine jakich masz bohaterskich przyjaciół , nie ładnie chłopcy i wy nazywacie się mężczyznami –zacmokał , a ja aż zastygłam bo skąd zna moje imię , jego oddech czułam wokół szyi gdy się pochylał , zaciągnął się nosem , potem wypuścił mnie , spojrzałam na niego , i po prostu mi mrugnął , potem odwrócił się do matki i podniósł ręce w geście obronnym – przecież nic nie zrobiłem
Koło mnie pojawiła się królowa
-nic ci nie jest , przepraszam za niego- powiedziała dotykając moich ramion
-nic – szepnęłam
-to chyba koniec wycieczki , Lucjusz wyprowadź ich –i pojawił się przed nią
-tak jest wasza wysokość – i ukłonił się , spoglądając na Victora którego się nie spodziewał i wyszliśmy z Lucjuszem z zamku ,wszyscy byliśmy w szoku po tym co się stało , a zwłaszcza że jej syn wrócił , a nikt z nas nie wiedział co się z nim stało , jeszcze chwilę temu bałam się że mogłam stracić życie i nie spotkać już więcej mamy , taty oraz Klary , a teraz z chęcią dowiedziałabym się kim on tak naprawdę jest .Po ochłonięciu z zaistniałej sytuacji pani Fitz rozporządziła rozejście się do domów po wcześniejszym spytaniu się czy aby mi nic nie jest,po zatwierdzeniu że nic mi nie jest i że nadal żyję , ruszyłam do domu wraz z rudowłosą
-tak strasznie się bałam Kate , że cię stracę – powiedziała i objęła mnie mocno , przytulając do siebie
-ja też się bałam
-ale przyznasz że jest wprost nieziemsko przystojny , i ten jego stanowczy głos – powiedziała
-no jest , ale zastanawia mnie , skąd zna moje imię
-to wampir , może czyta w myślach tak jak jego ojciec – powiedziała wzdrygając ramionami
-możliwe – odetchnęłam widząc mój dom – tylko błagam nie mów nic o tym moim rodzicom , nie chce by się bali – powiedziałam spokojnie.
-masz moje słowo , a teraz pa pa , do jutra- cmoknęła mnie w policzek po czym pomachała mi i poszła do domu . Naciskam klamkę i wchodzę do środka , krzyczę
-wróciłam - i kieruję się w stronę kuchni . Odetchnęłam głęboko , i uspokajając się usiadłam do stołu , czekając aż mama nałoży mi trochę zapiekanki , napotkałam pytający wzrok ojca i już wiedziałam że czeka mnie opowiadanie , jak było u królowej .
.............
Witam , prosze zostawiać linki do swoich blogów , może jakiś mi sie spodoba i będę stałym czytelnikiem :-)